windowsowo.pl

Twoje centrum informacji o nowych technologiach – Windows 10 – Android – iOS

Akcesoria Aktualności Felieton Microsoft Recenzje Urzadzenia Windows 10 Mobile

Za nami prawie rok z Windows 10 Mobile. Co się zmieniło w mobilnych okienkach?

Przed nami miesiąc marzec, a zatem jesteśmy coraz bliżej rocznicy premiery systemu Windows 10 Mobile. Najnowsze okienka dla telefonów komórkowych zadebiutowały oficjalnie właśnie w marcu ubiegłego roku i zostały przyjęte bardzo chłodno, wręcz krytycznie. Microsoft odniósł ogromną porażkę wizerunkową, a sam system został okrzyknięty słabym, co w konsekwencji przełożyło się na znaczne spadki udziałów w rynku mobilnym. Od tamtego dnia minął już niemal rok, sprawdźmy, czy „10” rozwinęła się i jakie zdanie mają o nim użytkownicy? Zapraszamy wszystkich do dyskusji.

Rozpoczęcie testów Windows 10 Mobile w programie Windows Insider było niezwykle emocjonujące i doskonale pamiętam, jak w lutym 2015 roku czekałem niecierpliwie na pierwszą testową kompilację – której ostatecznie nie otrzymałem, ponieważ moje urządzenie nie było wspierane – to był wielki boom, a pełną odpowiedzialność za taką sytuację wziął Microsoft. Pompowanie balonika rozpoczęło się, a koniec tego procesu szumnie zapowiadano na ostatnie miesiące roku 2015, kiedy to system miał ostatecznie pojawić się w dystrybucji. Życie zweryfikowało plany giganta z Redmond, a resztą zajęli się użytkownicy.

Kiepskie kompilacje w programie testów, duże odstępy czasu pomiędzy poszczególnymi buildami, czy w końcu ciągłe przesuwanie daty premiery, nie działało w sposób pożądany na konsumentów. Coraz więcej osób zastanawiało się, co dalej stanie się z mobilnym projektem Microsoftu. Znakiem handlowym Amerykanów – szeroko podłapanym przez internautów – stało się słowo „soon”, które bardzo trafnie obrazowało aktualne prace nad Windows 10 Mobile.

Ostatecznie mobilne okienka pojawiły się na rynku w marcu, jednak przez kilka kiepskich zagrań korporacji, nie odniosły oczekiwanego sukcesu, a napompowany balonik pękł, odrzucając przy tym setki czekających użytkowników. Microsoft zawiódł i wielu, bardzo wielu konsumentów poczuło ogromne rozczarowanie. Platforma, która miała przeżyć drugą młodość, nagle się zestarzała i zamknęła na potencjalne doświadczenia.

Nieudana premiera

Tak, jak wspomniałem wcześniej, premiera Windows 10 Mobile była tragedią, zarówno z punktu marketingowego, jak i czysto technicznego. Użytkownicy otrzymali kompilacje, które jeszcze niedawno dostępne były w programie testów Windows Insider i… Wcale nie działały poprawnie. Nie wyeliminowano istniejących błędów, natomiast zaczęły się pojawiać kolejne, a cały proces aktualizacji rychło został wstrzymany, ponieważ technicy z Redmond wykryli krytyczny wadę, uniemożliwiającą normalne przeprowadzenie update. Taki stan rzeczy utrzymywał się w Polsce jeszcze przez bardzo długi czas, a aktualizacje wróciły dopiero na przełomie czerwca i lipca.

Musimy do tego dodać, że sama aktualizacja była przeprowadzona w dość kiepski i – moim zdaniem – bardzo nierozsądny sposób. Oczywiście, dobrym posunięciem było wprowadzenie „Asystenta Aktualizacji”, który umożliwiał wstrzymanie procesu dla użytkowników, preferujących dużo stabilniejszy system Windows Phone 8.1. Problem w tym, że Microsoft nie przeprowadził należytej akcji informacyjnej dla grupy zainteresowanych mobilną „10”. Tym samym stracił cenne źródło obecnych już klientów, którzy najzwyczajniej w świecie nie mieli pojęcia, że istnieje możliwość uaktualnienia posiadanego oprogramowania.

Po raz kolejny nie sposób przemilczeć kwestię zapowiedzianej aktualizacji dla wszystkich posiadaczy urządzeń Lumia z systemem Windows Phone 8.1. Microsoft wielokrotnie podkreślał, że wszyscy oni otrzymają całkowite wsparcie dla najnowszego systemu Windows 10 Mobile. Dobrze wiemy, że tak się nie stało, ale nie to było największym rozczarowaniem. Microsoft poinformował o braku aktualizacji w dniu, kiedy oficjalnie udostępniono nowe oprogramowanie. Krótki wpis na blogu zawiadomił użytkowników, że postawionego celu nie uda się zrealizować. Nie dziwię się, że w tym momencie wiele osób poczuło się dotkniętych takim stanem rzeczy.

Kolejne miesiące wcale nie były dużo lepsze

Tak naprawdę wszelkie aktualizacje przed wprowadzeniem gałęzi dystrybucji Redstone 1, były naprawdę kiepskie i nie przynosiły większej poprawy. Urządzenia działały, jak chciały, sprawiały wiele problemów i użytkownicy masowo emigrowali na konkurencyjne platformy, ponieważ były one zdecydowanie bardziej niezawodne. W 2013 roku bardzo ciężko było powiedzieć, że Android jest niezawodny. Miał swoje problemy i wielu użytkowników poszukiwało alternatywy właśnie w Windows Phone. Zwróćmy uwagę, jak diametralnie odwróciła się sytuacja.

Docierały do nas informacje, że nawet najmocniejsze sprzęty mają problemy, ponieważ system ciągle pełen jest nierozwiązanych problemów. Technicy dwoili się i troili, ale narzucona presja czasu wcale nie działała pozytywnie. Koniec końców trzeba było czekać na kompilację z gałęzi Redstone, wtedy sytuacja nieco się poprawiła.

Duże zmiany nadeszły wraz z kompilacjami Redstone 1

Myślę, że to był punkt zwrotny dla niemal całkowicie rozbitej platformy mobilnej Microsoftu. Właśnie nowe kompilacje przyniosły sporo nowości, na które liczyli wytrwali użytkownicy. Windows faktycznie stał się jeszcze bardziej zunifikowany. Nowości w aplikacjach umożliwiły konsumentom wykorzystywanie komputer do odpisywania na smsy i zarządzania urządzeniem mobilny. Rozwinięte zostały sposoby wykorzystywania konta bankowego za pośrednictwem telefonu. Amerykanie ruszyli do kontrofensywy, chcąc odbijać użytkowników, których wcześniej utracili, a jednocześnie zatrzymać tych, którzy nie zdecydowali się jeszcze na zmianę platformy.

Zmiany dotknęły również kwestii, która do tej pory najbardziej drażniła wszystkich wykorzystujących Windows 10 Mobile w codziennej pracy – niezawodności. Microsoft znacznie poprawił system, udoskonalił go i dzięki temu zagwarantował sobie spokój – przynajmniej do kolejnej aktualizacji, wraz z nową gałęzią dystrybucji – w dziedzinie stabilności. Oczywiście nie możemy powiedzieć, że obecna „10” jest idealna, ponieważ tak nie jest, jednak w porównaniu do kompilacji dostępnych na początku marca 2015, przeskok jest gigantyczny i myślę, że każdy użytkownik go odczuje.

Nadchodzi aktualizacja Windows 10 Creators Update

Wielu z wielką nadzieją oczekuje nadchodzącej aktualizacji Windows 10 Creators Update. Microsoft podkreśla, że również w tej sytuacji spotkamy się z wieloma nowościami, które nie zawiodą oczekiwań użytkowników. Jak to będzie? Tak naprawdę zweryfikuje czas, ponieważ w tej chwili testerzy w programie Windows Insider narzekają na ogromną ilość błędów, obecnych w najnowszym oprogramowaniu. Myślę, że powinniśmy trzymać kciuki, aby nie powtórzyła się sytuacja z 2015 roku, ponieważ to byłby ogromny dramat dla Windows 10 Mobile.

Pozytywnym akcentem w tym wszystkim, jest fakt, że Microsoft planuje dalej rozwijać swój mobilny system i z pewnością nie porzuci go na rzecz większego Windows 10, który już niebawem może zadebiutować na urządzeniach z procesorami ARM. W takiej sytuacji użytkownicy mogą być spokojni, ponieważ wsparcie dla ich urządzeń z pewnością nie zostanie wycofane.

Dajcie znać, co wy myślicie o zmianach w Windows 10 Mobile na przestrzeni dwóch ostatnich lat. Jak się na to zapatrujecie? Uważacie, że Microsoft poczynił krok w rozwoju swojego mobilnego systemu? Czego oczekujecie po nadchodzącej aktualizacji Creators Update? Czekamy na wasze opinie i komentarze.